Posty

Usłysz głos Pana

Obraz
31. Niedziela Zwykła Chciejmy usłyszeć wołającego dzisiaj do nas Jezusa. Chciejmy zejść z sykomory. Zacheusz wszedł na drzewo, aby lepiej widzieć Pana, ale kiedy On go zawołał, Zacheusz wiedział, że ma zejść. Chciejmy usłyszeć i wypełnić wołanie Jezusa. Zrezygnujmy z perspektywy, która nam wydaje się pełną. Wysiłek, który podejmiemy będzie wielki. Zacheusz musi przeciskać się powtórnie przez tłum, który go nienawidzi. Dużo napracował się, by "widzieć więcej". Rezygnuje z tego, na jedno wezwanie Chrystusa, który przechodził.

Post factum...

Nasuwa mi się refleksja po wczorajszym skończonym już dniu - wszystkim za wszystko dziękuję. Niech Pan Bóg załata te moje braki, które będą przeszkodą w dostatecznej wdzięczności każdemu z moich dobroczyńców - tak świadomych, jak nieświadomych. Misterium Dobrego Boga to ten traktat teologiczny, który każdy z nas może w swoim życiu napisać, nawet doświadczany, nawet na dnie. Naszym celem i zadaniem jest szukać Bożej dobroci, każdego dnia. Ja szukam i znajduję. Za tę łaskę - chwała Panu. Za wszystkich gorąco się modlę i polecam się Waszej modlitwie. P.S. Módlcie się proszę za Olę i Jasia Ledóchowskich, którzy w Wiedniu żyją i modlą się o liczne potomstwo.

Dlaczego akurat Bóg?

Dzisiaj znowu byłem na katechezie. Jednakże prowadził kto inny. Druga godzina katechezy. Ja siadam z tyłu. W ręku otrzymany niedawno od "Starej Przyjaciółki" egzemplarz "Promathidionu" Norwida. Początek lekcji. Do sali wchodzi uczeń. Szuka ostatniej ławki - oczywiście wszystkie zajęte. Jedno wolne miejsce - obok mnie. "Mogę obok księdza?" Trwa lekcja. Mój współ-ławkowicz wyjął kartkę do notowania i długopis. Plecak na ziemi. Sam wspierał się raz na łokciu, raz na ławce. Wiem już, że imię ma P. Gdzieś w środku lekcji ożywienie. "A ksiądz dlaczego akurat w Boga wierzy?" Zdziwiony popatrzyłem na niego pytająco, nie dosłyszałem. "Dlaczego ksiądz w Boga wierzy? Akurat chrześcijańskiego? Ja wiem, że jakiś Bóg jest. Ale dlaczego ten?" Zamurowało mnie. Odpowiedziałem, "wiem, że tak jest, wiem, że On jest prawdziwy", widząc jednak, że nie jest to pełna odpowiedź jakiej oczekuje, poprosiłem o maila. Odpisałem już. Teraz mogę...

Tabu

Wchodzisz do sklepu. Wybierasz potrzebne produkty, przymierzasz ciuchy, a kiedy wybierzesz - szybko do kasy. Tam z kimś Ci znanym zaczynasz rozmowę "publiczną". Pada słowo na pewną literę, albo kilka słów. Nagle czerwone światełko. Milkniesz. Rozglądasz się dookoła, widzisz poczerwienione towarzystwo ludzi w różnym wieku, ekspedientka ze spuszczonym wzrokiem szuka czegoś w szufladzie kasy.... Taka bajka na początek. Od dawna publicznie nie mamy wyczucia tego, czego nam nie wypada. Konwenans? Tabu? Jest na tym samym wysypisku, na które trafiło już dawni temu słowo "odpowiedzialność" i niebawem może trafi tak poważne słowo, jak "miłość" albo "życie". Konwenans? Że niby "nie wypada"? Większość z nas, młodych ludzi, śmieje się już na samą myśl o tych słowach. Ale po co nam tabu? Dlaczego jest tak ważne? "Kłamstwo powtarzane milion razy staje się prawdą". To kiedyś powiedział Goebbels, minister propagandy III Rzeszy, znany na t...

Tradycja - po co?

Znajoma zadała mi pytanie o Mszę Świętą, w dawnym rycie. Co wymieniłbym, jako główną różnicę. "Sens" odpowiedziałem, "idzie o zupełnie inne podejście przeżyciowe do liturgii, inną duchowość, teologię; Msza Święta jest podobna, ma podobne elementy, ale w obu przypadkach zmienia się całość, bo z < > wynika inna duchowość, inne uczestnictwo, inne przeżycie i zupełnie inny kult, bo rozłożony na inne akcenty". Dla przykładu - liturgia w rycie dawnym biegła dwutorowo, dwie drogi modlitwy - kapłana i ludu - były niezależne. Łączyły się, to prawda, w najważniejszych elementach i kilku punktach wspólnych (zwykle była to jakby lud ze swojej drogi spoglądał na kapłana, ale niektóre momenty Mszy Świętej można by porównać na oczekiwanie kapłana na lud) Msza Święta ukazywała się jako Liturgia (z gr. dzieło Ludu Bożego), w większości jednak drogi były równoległe i w zasadzie nie było między nimi zależności. Odnowa Soborowa sprawiła, że droga jest jedna. Szeroka. Dla wszyst...

Demonologia polska

Rano. Sala wykładowa. Przeglądam niegdyś czołowy polski tygodnik. Już od pierwszych stron bicie w piersi. Ale dość charakterystyczne. Inne od tego, które kojarzy się katolikowi. Otóż dziwnym trafem Redaktor Naczelny siebie w piersi uderza tak, żeby bardziej dostał dostał ten, kogo przepraszać miałby. Oto kolejna postawa "prawdy". Przepraszamy, ale raczej siebie i nie za siebie, ale za "tych" państwa. Kolejne strony. Obsesyjne historie, rodem z kryminałów. Niby prawdziwe. Ale aż "nie do wiary" by faktycznie taksówkarz w Polsce musiał uciekać na światłach przed innymi kierowcami "w skrojonych garniturach", tylko dlatego, że miał wrogi wobec pewnej partii politycznej znaczek na samochodzie. Jeden z polityków organizuje protesty, porównując chrześcijan do islamu. W Polsce odżywają demony. Tymi demonami są wewnętrzne poruszenia sumień. Ale ludzie uciekający od sumienia przerzucają je na ludzi. Wówczas to ludzie stają się demonami. Wszystko byłob...

Radość domu

Obraz
Strasznie bałem się tej wizyty. Pierwszy raz odwiedzałem mojego dalekiego kuzyna i jego rodzinę. Mieszkają blisko parafii moich praktyk. Dawno nie widziałem kuzyna, natomiast jego żonę i dzieci (Asię i Mateusza) widziałem nie dość, że dawno, to tylko raz, na rodzinnej uroczystości. Bałem się trochę, że "wujek" przyjdzie do rodziny trochę jak po kolędzie. Szczególnie, że nakręciła to moja ciocia, bardzo poczciwa osoba. Byłem pewien, że chce dobrze kiedy mówiła "choć poznasz rodzinę P.". A ja miałem małą panikę. Obawy prysnęły, gdy wszedłem do mieszkania. Młode małżeństwo zaprosiło mnie do niedzielnego ogniska, jakie mają w domu. Siedziałem ponad dwie godziny, patrząc jak żyją, jak budują rodzinną harmonię, jak na moich oczach ich dzieci odkrywają świat i na moich oczach się rozwijają. Jestem szczęśliwy, że ich poznałem i jestem szczęśliwy, że wczoraj mnie przyjęli.