Nie można nie ulec myśli, patrząc na daty ostatnich trzech Soborów Kościoła (Trydencki 1545-1563, Watykański I 1869-1870 oraz Watykański II 1962-1965), że jak na dużą organizację w szybko przyspieszającym świecie, spotkanie odpowiedzialnych i namysł nad zmianami, nie jest dość częsty. Może zastanawiać, dlaczego światowa organizacja tak wielkich rozmiarów, znajdująca się tak blisko kluczowych spraw dotyczących każdego, tak żadko ma potrzebę wymiany myśli. Łatwo można zbyć to pytanie, tłumacząc historią (np. wojny, które zawsze dotyczyły Włoch i Rzymu) oraz odległością. Wygodnym bezpiecznikiem była olbrzymia autonomia Papieża w decydowaniu o samym Kościele. Wszak jednak, tak jak Piotr był przez Jezusa określony Skałą i Pierwszym, to Jezus nigdy nie nakazał Apostołom wyłączyć swobody myślenia oraz nie zamknął, nie anulował Kolegium Apostolskiego. Siła iluzorycznego komfortu Każdy Sobór niósł ze sobą lęk. Przed tym, co zawsze - wysiłkiem. Ponadto, każdy mierzył się z ryzykiem błędów. ...
obrazy Słowa Mk 9,2-10 Dla tego fragmentu wybrałem dziś kluczowe słowo "nadzieja". Popatrzyłem na treść dzisiejszej Ewangelii jako przesłanie nadziei. 1. Jezus towarzyszy nam na drodze w górę. Idąc w górę napotykamy na wielkie trudności. Nie tylko słabość ciała. Wszystkie bolączki drogi w drodze pod górę są uciążliwsze. Jezus zabiera na wysoką górę tych, których zna. Przy czym Ewangelia milczy, dlaczego akurat ich. Dlaczego pozostali nie poszli? Tego nie wiemy. Źródłem nadziei w sytuacji, kiedy mamy drogę pod górę, jest fakt, że idzie z nami Jezus. On tę drogę wybrał i On nas też po niej prowadzi. Na swojej drodze pod górę nie jestem sam. 2. Nadzieja Przemienienia Dlaczego idą pod górę. Być może uczniowie nawet nie znali celu. Może myśleli, że jedyne w czym będą uczestniczyć, to modlitwa Mistrza. Skąd inąd wiemy, jak bardzo chcieli poznać tajniki Jego modlitwy do Ojca. Wejście na górę pozwala im doświadczyć, poznać i odkryć tajemnicę Jezusa. Jezus dla nich ukazuje się w swym ...
Photo by David Hawkes on Unsplash Obrazy Słowa J 2,13-25 Bywa, że świątynie są zrujnowane. Poświęcona ziemia oraz sprawowany kult nie gwarantuje wiecznego blasku. To samo dzieje się w odniesieniu do świątyni, jaką jest nasze życie. 1. Boimy się, że nasz świat runie To lekcja bardzo na czasie. Żyjemy w lęku, że to, co wcześniej znaliśmy już nigdy nie wróci. Świat na naszych oczach się zmienia, boimy się, że zmieni się tak, że odechce nam się tu być. Kiedy faryzeusze patrzą na znak mesjański, Jezusa, który czuje się w świątyni jak u siebie, a tak zachować się mógł jedynie Mesjasz, zadają pytanie, dotyczące swojej przeszłości i przyszłości. Owszem, zburzysz nasz świat, ten który budowaliśmy z takim mozołem, ale co przyjdzie później? 2. Jezus obala przyzwyczajenia, które są "nie w porządku" Bóg ustanowił konkretny porządek. W skrócie: "Bogu, co boskie, cesarzowi, co cesarskie". Mamy przestrzeń dla Boga, dla żony/męża, dla dzieci, dla pracodawcy. Nikt nie powie, że prac...
#obrazy Słowa Photo by Rosie Kerr on Unsplash J 20, 19-31 Popatrzmy na tą scenę. Zamknięte drzwi. I grupka dość zagubionych mężczyzn, mających przynajmniej trzy poważne problemy. * problem pierwszy: ryzyko śmierci Wydaje się, że to najpoważniejsze ze zmartwień Apostołów. Jako uczniowie ukrzyżowanego za herezję Mistrza mają nad sobą realną groźbę ukamienowania. Dotychczas chronił ich autorytet Jezusa z Nazaretu, ale teraz, kiedy Pan odszedł, kto się za nimi wstawi? * problem drugi: Jezus żyje! Tak: zdaje się, że Apostołowie nie przyjęli plotek o Zmartwychwstaniu z wielkim optymizmem. Nie tylko, że nie mieściło się to w ich rybaczych i celniczych głowach. Nie tylko budziło w nich zgrzyt to, że ktoś może powstać z martwych sam z siebie. Mieli prawi być z innego powodu mocno zasmuceni. Gdyby dotrzymali słowa, gdyby byli wzorowymi uczniami, postąpili zgodnie z przysięgą - wszystko było by "cacy". Problem jednak jest taki, że wszyscy są zdrajcami. I spotkanie z Jezusem wcale...